Japandi – aranżacja wnętrza. To coś dla Ciebie!

Szukając pomysłu na wykończenie wnętrz w naszym domu przeszłam naprawdę długą drogę.

Pierwsza silna inspiracja przyszła wraz z miruciowymi projektami. Industrialny styl loftowy. 

Mocne kontrasty, pięćdziesiąt twarzy betonu, czerń, drewno z wyrazistymi przekrojami czy lamelki zdawały się wręcz krzyczeć do mnie z kryształowego ekranu. Gdy jednak wyobraziłam sobie siebie w tym wnętrzu po ciężkim dniu pracy, coś mi zgrzytało. Wnętrze pełne wyrazistych form i faktur jest piękne, ale mój przebodźcowany organizm błagał o coś subtelniejszego.

Drugi pomysł padł stosunkowo daleko, bo na kierunek New Hampton

Połączenie każdego odcienia niebieskiego z bielą jest bardzo kojące. Turkus, błękit, granat… To zdecydowanie kolory, które uwielbiam! Klasyka wniesiona przez drewniane podłogi (w tym ukochaną jodełkę), frezowania w płytach, sztukateria na ścianach, białe shuttersy, elementy stylu marynistycznego jak choćby naturalne tkaniny, sznury, płócienne faktury. I tutaj znowu zazgrzytało. Jako alergik wiem, ile energii trzeba wsadzić w to, aby mieszkanie było wolne od kurzu i roztoczy, które dla nas niestety to synonim stanu zapalnego, psującego samopoczucie i plany. Mozolne przecieranie każdego frezu czy szczelinki każdego bibelotu, z drzwi, z dekoracji… No nie. A właśnie te elementy nadają wnętrzu pazur, więc usunięcie ich sprawiłoby, że wnętrze stanie się nijakie. Potrzebowaliśmy czegoś przyjemnego dla oka, ale też skrajnie praktycznego i prostego.

Minimalizmu szukałam w stylu scandi.

Biele-są! Różne odcienie niebieskiego i lekkie kolory pudrowe -obecne! Szarości – mamy! Zaczynało mi się podobać… Gdy jeszcze zestawimy to z prostymi formami, ciepłym drewnem, pięknymi naturalnymi podłogami i czarnymi kontrastowymi elementami robiło się bardzo ciekawie. Wpatrując się ponownie w telewizor śledziłam każdą metamorfozę Szelągowskiej. Pomysły, wykorzystane materiały, użyte formy, połączenie barw. Rozmyślałam też nad stylem nowoczesnym, minimalistycznym, ale było trochę za pusto, za nudno.

Czegoś mi jednak ciągle brakowało, takiej kropki nad „i”. I wtedy kopiąc w sieci znalazłam zdjęcia, które mnie oczarowały… Zakochałam się!

Moja miłość łączyły subtelnie paletę bieli z szarościami lub beżami. Wprowadza pudrowe barwy, jakby przepuszczone przez szary filtr. Akceptuje mocne kontrasty przez wprowadzenie czerni czy ciemne wyraziste drewniane elementy z mocno zarysowanymi przekrojami. Eksponuje drewniane podłogi, choć akceptuje także beton czy jednolitą powłokę żywiczną.

Gra świateł została opanowana w tym stylu do perfekcji. Synteza tego naturalnego, które wpada leniwie przez lniane zasłony czy pręży się przebijając pasami przez drewniane żaluzje, a także tego ledowego sprytnie ukrytego w prostych formach, dającego różne formy światłocienia.  Wkomponowanie w niewielką przestrzeń różnorodności naturalnych materiałów: drewna, betonu, kamienia, gipsu, bawełny, lnu… Długo by wymieniać. Wszystko co naturalne i harmoniczne jest tutaj mile widziane.

Tak, ten styl to japandi i wszystkimi swoimi założeniami urzekł mnie i po prostu się zakochałam. Wpadłam po uszy i już wiem, że to miłość do grobowej deski. Jestem w stanie wyobrazić sobie siebie w tym wnętrzu po bardzo męczącym dniu pracy, spędzając tutaj z rodziną wolne wieczory, podczas radosnych spotkać ze znajomymi czy w zimowej aranżacji przy wigilijnym stole. Ale nie tylko estetyka tego stylu jest mi bliska, a funkcjonalność. Wygodne formy mebli – proste i dostępne. Minimalizm, usunięcie niepotrzebnych elementów na korzyść czasami wręcz pustego, ale nie nudnego pomieszczenia, które ma być harmonijną i wygodną sceną naszego życia. W takich pomieszczeniach dużo łatwiej się sprząta i odpoczywa.

I muszę przyznać, że japońskie życie, z którym się zetknęłam zawsze było dla mnie czymś godnym podziwu. Skromny i bardzo higieniczny styl życia, bliski kontakt z przyrodą i proste nieprzeładowane życie. Może to przepis na okiełznanie obecnego pędzącego świata?

Japandi to obecnie bardzo popularny trend będący hybrydą stylu skandynawskiego z surową japońską estetyką. 

Tutaj wszystko, co naturalnie niedoskonałe jest na wierzchu – niesymetryczne żyły na marmurze, nierówność szorstkiego betonu, piękno bijące z naturalnych wapieni (limestone) czy gipsu. Paleta barw stawia na jasne tony, w tym kolory i odcienie występujące w naturze: woda, drewno, ziemia, kamień, niebo. Barwa użyta w różnych tonach w pomieszczeniu. To stylistyka, która kładzie duży nacisk na minimalizm, a co za tym idzie ograniczenie wszelkiego rodzaju bibelotów i szacunek do tradycyjnych przedmiotów z duszą. Wszystko ma swoje miejsce i swój czas. Zgodnie z nurtem wabi-sabi wnętrze powinno być autentyczne, skromne i pozbawione zbędnych dekoracji czy przepychu charakterystycznego np. dla stylu glamour, czasami wręcz sterylne. Dekoracją samą w sobie są tutaj geometryczne formy mebli, elementy wykończenia ścian czy pięknie wyeksponowane powierzchnie na przykład jodełka chevron czy drewniana deska podłogowa i ich zestawienie ze sobą. Oczywiście, znajdziemy tutaj także dekoracje, lecz ich użycie ma także określoną funkcję, nie jest przypadkowe. Do dekoracji można użyć roślin w pięknych donicach, kamiennych mis, drewnianych stolików, lamp wykonanych z drewna, betonu, gipsu czy plecionych z trzcin.

W przeważającej części projektów można spotkać ściany wykończone techniką lime wash, czyli delikatnym przenikaniem tonów, niejednolitą organiczną strukturą będącą plamą danego koloru, a także lamele wykorzystane w najróżniejszych miejscach. Zdecydowanie stawia się tutaj na jakość użytych materiałów, a nie ich ilość. Styl ten jest tożsamy z pojęciem densari (refuse, dispose, seperate) czyli pozbycie się przedmiotów, które nas rozpraszają, obciążają i ogólnie emanują złą energią. Wszystko ma być spójne, harmonijne, przytulne i użytkowe. Warto zwrócić uwagę, że styl less waist jest nieodłącznym elementem japandi. Stawiamy na recykling, przeciwstawiamy się konsjumpcjonizmowi, a bardzo popularna jest tutaj azjatycka sztuka kintsugi, czyli starodawna sztuka naprawiania ceramiki przy użyciu złota.

Jak widać, wpływ kintsugi jest mocno widoczny w nowych propozycjach ceramiki użytkowej. Życie przedmiotu nie kończy się wtedy, gdy kończy się jego pierwotna funkcja, można mu nadać inną funkcję i drugie życie, co jest mottem przewodnim i marketingową innowacją sklepów Ikea.

A wy? Jaki styl do swoich wnętrz wybraliście?